W oczekiwaniu na wiosnę

Wiosna zbliża się do nas wielkimi krokami. Sądzę, że to ostatni czas na noszenie swetrów i golfów. Dlatego wykorzystuję te chwile i łącze je w sprawdzony sposób - z koszulą. Wystarczy, że będzie ona miała kołnierzyk, prosty krój i będzie idealnie nadawać się pod sweter. Do tego leginsy, które noszę rzadko. Jednak tutaj płaszcz przykrywał wszystko, a zdejmować go na spacerze nie miałam zamiaru. Wygodne buty i duża torba to jest to!

Makijaż oka niezwykle delikatny, dlatego mogłam sobie pozwolić na mocny akcent - czerwone usta.








Praktyczna elegancja

Do tej pory sądziłam, że spodnie z kantem są zarezerwowane tylko do biura lub na specjalne okazje dla starszych osób niż ja. Jak się okazało myliłam się. Pod wpływem kilku stylizacji koleżanek blogerek (Cammy, Patiness czy pojedynczych zdjęć na instagramie) zapragnęłam mieć taką parę szaraków w swojej szafie. Jednak ugryzłam je po swojemu. Bowiem obecnie pasują mi najbardziej do... sportowego obuwia. Co ja zrobię, że lubię przełamywać elegancję i "ucodzienniać", przystosowywać zestawy, żeby nadawały się do szybkiego poruszania się po mieście czy na uczlenie. Wiosna będzie należeć do takich spodni z kantem! Nie mogę się doczekać ciepełka.





Walentynkowy makijaż zdążył się zjeść, jednak nie chciałam nic domalowywać w programie. Na otwartym oku wyglądał lepiej.



 (shoes - adidas via sarenza, pants - stradivarius%, shirt - here, blazer, hat - mohito) 

Butelkowa koronka

Zazwyczaj nie mam problemu z wyborem rozmiaru w sklepach internetowych. Ufam ich tabelkom i wciskam "kup teraz". Jednak do tej pory zamawiałam głównie górne części garderoby, buty lub dodatki. Jeans'ów nigdy. Spódniczki rzadko. Bowiem okazywały się dla mnie zazwyczaj za krótkie. Teraz jakimś trafem piramida się odwróciła i zdecydowałam się na ich zakup. To pewnie znów ta niska cena i napis "Wyprzedaż". Mimo wszystko nie żałuję, trafiłam w 10! Spodnie widziałyście w ostatnim poście (link). A dziś spódniczka. Tak, kolejna czarna. Chyba nigdy nie wyleczę się z tej przypadłości, przecież tylu czarnych fasonów nadal brakuje w mojej szafie.
Do owej spódniczki dobrałam również nową bluzkę (wysypię się zaraz z nowości!). Urzekły mnie jej koronkowe rękawy. Dzisiejsza stylizacja spodobałaby się mojej mamie, bo od dzieciństwa mówiła mi, że blondynce jest ładnie w zielonym. Ja sama też lubię ten kolor, ale tylko w takim butelkowym odcieniu. Dawno dawno temu chciałam nawet mieć w tym kolorze sukienkę studniówkowa, ale nie znalazłam odpowiedniego materiału.
Na koniec pamiętajcie tylko, że czerń i taka zieleń idealnie komponują się ze złotymi dodatkami.











(blouse - here, skirt - promod, coat - choies, bag - here , shoes - czasnabuty, watch - mohito)

Za utratę jakości zdjęć dziękuję bloggerowi.