Spodnie Boyfriend

Moda na spodnie typu "boyfriend" czy "mom jeans" na dobre rozsiadła się na salonach. Tym razem i ja zapragnęłam czegoś innego niż zwyczajne rurki. Zmierzyłam w kilku sklepach mnóstwo modeli, ale w żadnym nie czułam się dobrze. Mówi się, że dziewczyny o sylwetce modelkowej (chłopięcej) mają łatwiej z ubraniami, ale jednak nie do końca. Nie wszystko wygląda na nas tak... ponętnie. Stąd musiałam zrezygnować z modnego fasonu. Jednak coś mnie tknęło, aby zabrać do przymierzali parę takich spodni, ale w mniejszym rozmiarze niż zwykle. Z uśmiechem na ustach zmieściłam się w trzydzieści cztery z ciekawymi przetarciami i nietypowym barwieniem. Już po pierwszym założeniu wiedziałam, że jest to strzał w dziesiątkę, bo czuję się w nich bardzo wygodnie. Tylko nie należy w nich szybko kucać i trzeba ostrożnie zakładać!








(t-shirt - pull&bear, belt - h&m, pants - stradivarius, shoes - elilu, bag - milate, watch - fossil)

Satin bomber

Podczas wyprzedaży przyjęłam jedną zasadę - nie kupię nic czego cena nie jest przeceniona o minimum pięćdziesiąt procent. Taki już los skneruski, która nie lubi przepłacać. Jednak kiedy spodoba mi się jakaś rzecz, to potrafię śnić o niej po nocach i jechać na drugi koniec Warszawy, aby dorwać swój rozmiar. Tym razem było podobnie z kurtką typu bomber z dzisiejszego posta. Nie jestem w stanie policzyć ile razy byłam w Zarze, przymierzając ją, głaszcząc i po prostu patrzeć czy jeszcze wisi. Chyba była ona mi przeznaczona, bo w końcu udało się ją kupić połowę taniej w moim popularnych rozmiarze. Zdecydowanie czegoś takiego brakowało w mojej szafie. Wiecie, że satynowy materiał jest bardzo modny ostatnio? Ze względu na jej niebieskie akcent połączyłam ją ze spodniami w podobnym odcieniu, a reszta pozostała neutralna.






 (shoes - elilu, pants - bershka, top - h&m, jacket - zara)

Culottes - co to jest?

Długo broniłam się przed nimi. Nie wyobrażałam sobie siebie w nich za nic. Jednak przychodzi taki magiczny czas wyprzedaży, kiedy to niska cena kusi człowieka niemiłosiernie. Tak też było tym razem. Mowa oczywiście o spodniach typu culottes. Jednych ta nazwa śmieszy, inni są przerażeni. Postanowiłam się z nimi zmierzyć i połączyć je w moim stylu. Są to jednak po prostu luźne spodnie (żeby nie napisać gacie) z szeroką nogawką, o długości znanych nam wszystkim rybaczek (za kolano). Fason trudny, który nie każdemu będzie pasował. Sprawę ratują jednak szpilki, wydłużają one sylwetkę oraz nadają całości szyku i elegancji. Moje spodnie są w kolorze khaki, prawdziwy król ostatnich miesięcy. Cała reszta jest prosta i czarna, bo gwiazda musi być tylko jedna.

Mam dla Was pewien trik. Jeśli nie jesteście maniakami modowymi i nie lubicie przeglądać pokazów mody czy magazynów, a chcecie wiedzieć co będzie modne. Wystarczy przejść się po kilku najpopularniejszych sieciówkach, które bardzo skutecznie adaptują nadchodzące trendy. Kiedy jakiś motyw, wzór czy krój pojawia się w minimum 3 różnych, popularnych sklepach - możecie śmiało przyjąć, że jest to trendy!









(shoes, jacket - zara, pants - bershka, body - stradivarius, sunglasses - biedronka, bag - milate)