Chloe scarf in my hand!


Trochę warstw, kilka materiałów i mimo to, że są w jednym kolorze nie jest nudno. Zaczęło się od luźnych spodni w paski, które wyglądają niczym jak takie od garnituru. Swoją drogą chętnie przygarnęłabym do nich marynarkę. Mimo tego, że nie służą one kobiecej sylwetce to strasznie lubię taki krój i często je noszę. Drugim ważnym elementem jest apaszka, niczym z pokazu Chloe. Początkowo nie byłam przekonana do tego trendu, bo skraca szyję. Jednak później, zobaczyłam jak ciekawie może urozmaicić strój i przekonałam się. Miałam nawet plany uszycia jej własnoręcznie, jak na wydrwigrosza przystało. Udało mi się ją znaleźć za śmieszną cenę sześciu złotych w Stradivariusie i wzięłam bez wahania. Kocham przeceny. Ba! Razem z przyjaciółka wzięłyśmy obie po jednej. Pamiętajcie, że do niej najlepiej założyć coś z głębokim dekoltem, na przykład w literkę V jak ja dzisiaj. I problem rozwiązany!









(shoes - adidas, pants - tally weijl, blouse - zara, scarf - stradivarius, coat - choies, bag - dresslink)

4 komentarze:

  1. uwielbiam takie look'i.
    wygladasz perfekcyjnie

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetnie wyglądasz! Sceneria wspaniała, bardzo lubię taki minimalizm! :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Płaszczyk jest piękny :)

    kayett.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. przepięknie wyglądasz :) dziękuje za komentarz kochana :* pozdrawiam, buziaki:*

    OdpowiedzUsuń

Będę wdzięczna za każdą opinię. Na blogu nie toleruję chamstwa, wulgaryzmów i spamowania. Wszelkie takie wypowiedzi będą usuwane.